Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Rozejrzałam się po pokoju. W fotelu siedział Natsu. Chłopak spał podpierając ręką głowę. Uśmiechnęłam się. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam skrzydła. Przestraszyłam się. Czy jestem demonem? Powoli uniosłam rękę i przejechałam nią po włosach. Natknęłam się na rogi. Nie mogłam złapać tchu. Ja na prawdę jestem demonem! Wstałam i weszłam do łazienki. Odnalazłam lustro i stanęłam do niego tyłem. Moje skrzydła wyrastały z górnej części pleców. Były czarne z pasmami złota. Były piękne, ale kłopotliwe. Nie wiedziałam jak ja mam z nimi żyć. W dodatku te różowe rogi. Westchnęłam. No cóż musze jakoś brzeboleć ten fakt. W tej chwili moje myśli wędrowały wokół Cancer'a. Mówił ,abym zdjęła klucze z mojego naszyjnika. Zaryzykowałam. Zdjęłam pierwszy klucz i spojrzałam się na jego znak. Był to znak wodnika. Podeszłam do wanny. Napuściłam wody i delikatnie zanurzyłam klucz.
- Wodniku wzywam cie.
Jasne światło oślepiło mnie na chwilę. W wodzie pojawiła się dziewczyna o niebieskich włosach. Była syreną.
- Wzywałaś mnie szkodniku?
Byłam zaskoczona. W porównaniu z miłym i przyjacielskim nastawieniem Cancera, wodnik wydawał mi się trochę opryskliwy.
- Tak wzywałam cie. Chciałabym dowiedzieć się więcej o gwiezdnych duchach. No i jak masz na imię?
- Dobra smarkulo, odpowiem ci na te pytania. Po pierwsze jestem Aquarius, wodnik, jak zdążyłaś już pewnie zauważyć. A jeśli chodzi o gwiezdne duchy, są one wyjątkowymi tarczami dla użytkownika gwiezdnej energii.
Nie sądziłam aby te duchy były tarczami. No cóż to ich wybór. Nagle dziewczyna wyparowała. Odłożyłam klucz na swoje miejsce i wzięłam drugi. Znak wskazywał na pannę.
- Przyzywam cie, panno.
Tak jak za pierwszym razem rozbłysło oślepiające światło. Obok mnie pojawiła się dziewczyna w stroju pokojówki. Miała krótkie różowe włosy. Na nadgarstkach były łańcuchy. Ukłoniła się i zapytała:
-Czas na karę, księżniczko?
No nie powiem specyficzne mają charaktery te gwiezdne duchy.
- Nie będzie kary. Chciałabym się ciebie spytać o imię i coś więcej o gwiezdnych duchach.
Dziewczyna myślała przez chwilę po czym odpowiedziała:
- Mam na imię Virgo. Pewnie rozmawiałaś już z Cancerem i Aquarius. W takim razie opowiem ci coś o mocach gwiezdnych duchów i naszym świecie. Gwiezdne duchy dzieli się na dwanaście znaków zodiaku i na inne słabsze duchy, jednak są one tylko słabsze od tych dwunastu. W naszym świecie żyje król, który opiekuje się nami i karze jeśli zajdzie taka potrzeba.
Zaczęłam myśleć o wszystkim co było związane z gwiezdnymi duchami. Pukanie do drzwi wyrwało mnie od moich przemyśleń. Do środka, nie czekając, wszedł Natsu. Widząc mnie uśmiechnął się. Byłam zawstydzona. Nie nawiedziłam swoich skrzydeł ani rogów, a on bezczelnie się na nie patrzył. Chciałam zapaść się pod ziemię, jednak to nie było mi dane. Chłopak podszedł i założył mi kosmyk włosów za ucho.
- Wyglądasz przepięknie.
Jak na złość do pokoju wpadła Erza. Rozglądała się, szukając nas. Chłopak pociągnął mnie w stronę lustra. Otworzył je i wszedł do środka.
W korytarzu było chłodno. Moje nagie stopy przeszywał dreszcz. Mogłam założyć buty. Poczułam, że ktoś łapie mnie za skrzydła. Przestraszona odwróciłam się i zobaczyłam Gray'a. On chyba nigdy nie wie kiedy przyjść. Chciałam spędzić trochę czasu z Natsu. Uważniej przyjrzałam się Gray'owi i spostrzegłam, że on nie miał na sobie ubrań.
- Gray, gdzie masz ubrania?
- Co? Gdzie? Jak? Kiedy?
Chłopak zaczął szukać swoich ubrań. W tym samym czasie usłyszałam śmiech Natsu. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam, że trzyma się za brzuch śmiejąc się. Również się uśmiechnęłam. Szczerze mówiąc to latanie Gray'a za ubraniami było śmieszne. Natsu w końcu pociągnął mnie do końca korytarza. Na zewnątrz zobaczyłam wspaniały ogród. Mnóstwo drzew tworzyło wspaniały tunel w stronę labiryntu. Za drzewami rozciągała się bardzo duża polana. Właśnie tam zmierzaliśmy. Na miejscu czekał zielonowłosy demon. Ubrany był w czerwony płaszcz. Obok niego stał wysoki blondyn. Otoczony aurą powagi i wielkiego szacunku. Było widać ,że nie lubi sprzeciwów. Nie wiedziałam po co tu przyszłam, ale zauważyłam jedno, wszyscy widzieli we mnie kogoś podobnego do nich. Najzwyczajniej w świecie stałam się demonem, takim jak inni.
- Freed spróbuje zdjąć z ciebie klątwę demona.
Zielonowłosy uśmiechnął się do mnie. Wskazał bym usiadła przed nim. Zrobiłam to, a on wyjął miecz i zaczął kreślić jakieś znaki w powietrzu wokół mnie. Siedziałam tam zdobrą godzinę i nie czułam żadnej zmiany. Sposób Freed'a nie działał.
- Przykro mi , ale nie mogę zdjąć z niej klątwy. Ten kto ją zakładał musiał użyć krwi, a teraz pytanie do ciebie Lucy. W jaki sposób została nałożona klątwa?
Myślałam przez chwilę. Czy ja w ogóle pamiętam cokolwiek z tamtego okresu? No tak, teraz pamiętam. Fioletowowłosy, jego chore podejście do tortur, jego szyderczy śmiech i przyprawiający o mdłości dotyk.
- Poprzez rysowanie na ciele run.
Wszyscy wokół wstrzymali oddech. Nie wiedziałam o co chodzi, ale nie włożyłam nic dobrego.
* Freed *
Biedna dziewczyna. Nawet nie zdaje sobie sprawy z tego w co wdepnęła. Klątwa rysowana na ciele to ostateczna forma demona. Nikt jej nie używa, ponieważ została zakazana już czterysta lat temu. Nie sądziłem, że jeszcze ktoś potrafi jej użyć. Po tym co stało się z Zerefem i jego demonami, nikt i zdrowym rozsądku nie użyłby tej techniki. To dobrze, oznacza to, że krąg podejrzanych się zwężył. Gdybym znał charakterystyczne elementy ubioru sprawcy, mógłbym dowiedzieć się kim on jest.
- Przypominasz sobie coś jeszcze?
Blondynka znów zaczęła myśleć. Wiem ,że nie powinienem tak myśleć, ale była strasznie wolna. Czy ona nie umie szybciej myśleć? Robiłem to wszystko dla Laxusa, który stał obok mnie. Gdyby nie poprosił mnie o to na pewno czytałbym jakąś książkę lub coś w tym stylu. Miałem trochę dość tego czekania. Nie mogłem dać po sobie poznać, że się nudzę.
- Chłopak, który nałożył na mnie swoją klątwę miał fioletowe włosy i pytał się o mistrza Fairy Tail.
Mistrza? Jak? Co? Dlaczego o niego pytał? Przecież ona jest nowa. Nawet nie wie jak ma na imię mistrz. Z drugiej strony ona wtedy była człowiekiem i miała znak Fairy Tail na ręce, więc łatwo mu było ją torturować. Może zrobił z niej demona dla własnych korzyści? Tylko dla jakich? Wiem tylko tyle ,że ma fioletowe włosy i jest psychopatą. To znacznie ułatwi mi dochodzenie. Gdybym znał jeszcze jeden szczegół mógłbym od razu powiedzieć kto to jest.
- Jeszcze jedno. Na szyi miał bliznę w kształcie litery V.
No to mam go. To na pewno on, Vincente. Bogacz,mag, syn jednego z członków rady. On jest na tyle rozsądny ,by nie zostawiać żadnych śladów, ale na tyle głupi ,by używać czarnej magii. Schowałem miecz do pochwy i dałem znak Natsu, by ten zabrał stąd dziewczynę.
Kiedy zostałem sam na sam z Laxusem, westchnąłem. Odwróciłem się w jego stronę i powiedziałem.
- Mamy problem. Osobą, która wykonała przemianę Lucy jest Vincente.
Blondyn zrobił wielkie oczy. Wiedział tak samo jak ja, że Vincente jest nietykalny. Nie mogliśmy nic zrobić. Byliśmy bezradni. Strasznie mi było szkoda dziewczyny, jednak zwykli ludzie nie powinni mieszać się w sprawy demonów. Nie wiedziałem dlaczego ona zbratała się z Natsu i w jaki sposób, ale jedno jest pewne, nie powinna tego robić. Powinna uciec najdalej jak mogła. Nie dawno wojna między radą a księstwem Veronica osłabiła wymiar sprawiedliwości, więc nie mamy co liczyć na ich pomoc.Zostaliśmy sami. Kolejnym problemem jest przywiązanie. Osoba , która zrobiła rytuał jest związana z ofiarą. Może ona przywołać ją w każdej chwili lub zajrzeć jej w umysł. Problem za problemem. Ta gildia przyciąga pecha. Przesunąłem ręką po włosach, poprawiając grzywkę, bardziej zasłaniając prawe oko. Wiedziałem co teraz powinienem zrobić. Miałem pójść do Erzy, tymczasowej mistrzyni, wyjaśnić jej wszystko.
W gabinecie szkarłatnowłosej czułem się niepewnie. Nie lubiłem ogarniającego pokój kurzu. Zmarszczyłem nos. Dziewczyna siedziała za biurkiem i czytała jakieś papiery, najprawdopodobniej raporty z misji. Usiadłem naprzeciwko niej i powiedziałem:
- Mamy problem Erzo. Lucy jest nielegalnym demonem. Jeśli rada się dowie zniszczy całą gildie. Jakby tego było tego mało, jej mistrzem jest Vincente Rose.
Erza była zaskoczona. Wiedziała ,że bez mistrza się nie obejdzie.
- To nie wszystko. Vincente chce wiedzieć gdzie jest nasz mistrz.
- Co? Dlaczego on chce to wiedzieć? Po co potrzebny jest mu nasz mistrz?
- Sam jeszcze nie wiem, ale postaram się znaleźć na nie odpowiedź. Potrzebuje tygodnia. W tym czasie zacznijcie trenować Lucy. Na pewno nie radzi sobie z nowymi mocami.
Dziewczyna przytaknęła.
- Mam pytanie. Czy ty i Laxus moglibyście odnaleźć mistrza?
- Tak. Postaramy się.
Wstałem i podszedłem do drzwi.
- Freed, po drodze uważaj na Oracion Seis.
- Dobra.
Wyszedłem i od razu skierowałem się do pokoju Laxusa. Zapukałem. Kiedy otrzymałem zaproszenie, wszedłem do środka.
W pokoju panował półmrok. Laxus siedział przy biurku. Podszedłem do niego i poinformowałem go:
-Erza poprosiła nas byśmy znaleźli twojego ojca. No i oczywiście odpowiedzi na pytania.
- Zrozumiałem. Jakbyś mógł przygotować odpowiednie rzeczy do wyprawy byłbym wdzięczny.
Skinąłem głową i wyszedłem. Musiałem przygotować odpowiednie mapy kraju, informacje dotyczące Vincente Rose i naszego mistrza i zapiski o nielegalnych demonach. Ruszyłem w stronę biblioteki. Wiedziałem, że może zająć mi to całą noc. Ciężko było w tych czasach zebrać informacje o nielegalnych demonach. Do tego dochodzi mistrz, który od roku nie był w gildii. Vincente Rose jest chroniony przez radę, przez co nie można mu zaszkodzić, a informacje na jego temat są nikłe.
W bibliotece skierowałem się w stronę regałów z przebiegami misji. Zacząłem szukać misji sprzed roku. Kiedy znalazłem je, wyciągnąłem je i otworzyłem na podpisie mistrza. Wyciągnąłem miecz i zacząłem rysować odpowiednie runy. To zaklęcie miało ukazać ostatnie miejsce, o którym pomyślała osoba odpowiedzialna za ten podpis. Po chwili ujrzałem ruiny. Ciała walały się wszędzie. U góry napisane było Magnolia.
Po chyba najdłuższej przerwie w końcu jest część 9
Czekam na następny rozdział. Widzę, że można dodawać komentarze z anonimowego. ^.^
OdpowiedzUsuń