Nadal nie mogłem uwierzyć w to, że Gajeel i Juvia od teraz są moimi nakama. Spojrzałem na Luce. Promieniała z radości. Ziewnąłem i powiedziałem:
- Dobra, ja idę odpocząć.
Ruszyłem w stronę swojego pokoju. W środku zaniemówiłem. Wszystko było posprzątane. Poczułem jak ktoś za mną stoi. Odwróciłem się i zobaczyłem Lucy. Była cała czerwona.
- Nie gniewasz się za posprzątanie ci pokoju?
Przytuliłem ją i uśmiechnąłem się.
-Absolutnie nie. Teraz wygląda o wiele ładniej.
Cmoknąłem ją w policzek i wszedłem do łazienki. Odkręciłem wodę i wszedłem pod prysznic. Woda spływała po moim ciele. Umyłem włosy, ubrałem bokserki i wyszedłem z łazienki. Lucy siedziała na moim łóżku i przekomarzała się z Happy'm. Mimowolnie uśmiechnąłem się. Usiadłem obok Luce i przytuliłem ją. Dziewczyna zaczerwieniła się widząc mój strój. Nagle weszła Erza. Dlaczego ona nie puka? Westchnąłem, ubrałem spodnie i wyszedłem. Bolała mnie myśl, że zostawiam Lucy samą. Chciałem spędzić z nią trochę czasu. Demonica zatrzymała się przed swoim gabinetem. Wyjęła klucz i otworzyła drzwi.
W środku jak zwykle było pełno kurzu. Kichnąłem. Usiadłem przed Erzą i zaplotłem ręce na piersi.
- Jak poszła ci misja, Natsu?
- Przykro mi Erzo, ale nie zdołałem odnaleźć mistrza.
Demonica spuściła głowę. Wiedziałem, że myśli. Nie mogliśmy wiecznie ukrywać faktu, że nasz mistrz zaginął. Musieliśmy coś zrobić i to jak najprędzej. W dodatku inni członkowie Fairy Tail rozproszyli się po Fiore. Spojrzałem na książki znajdujące się na półkach. Szukałem czegoś co może się nam przydać. Wstałem i zacząłem chodzić po pokoju. Nadal szukałem książki. Nagle ktoś uderzył mnie w tył głowy. Ostatnie co widziałem to zakapturzona postać niosąca nieprzytomną Erze.
Kiedy otworzyłem oczy miałem nadzieję, że zobaczę cokolwiek, jednak wokół było niewyobrażalnie ciemno. Skupilem swoją uwagę na zmyśle słuchu. Usłyszałem przerywany oddech. Rytmiczne bicie serca. W taki sam sposób biło serce, Lucy! Chciałem się odezwać, ale miałem zbyt suchy język.
- Natsu, obudziłeś się?
Głos Luce uspokoił mnie, chociaż na chwilę. Poczułem zapach krwi. Mogłem się domyślić, że torturowali blondynkę. Starałem się jak najpogodniej odpowiedzieć na zadane pytanie. Nie chciałem martwić Lucy.
- Tak, obudziłem się.
Po chwili przyzwyczaiłem się do półmroku, który panował w celi. Dopiero teraz zauważyłem dziewczynę. Miała obdarte ręce, ranę w brzuchu a jej twarz pokrywała zaschnięta krew. Wściekłem się. Jak ktoś mógł tak potraktować moją Luce? Blondynka ledwo oddychała. Widać było , że cierpi. Mije serce krwawiło ilekroć spoglądałem na dziewczynę. Spróbowałem się . Bez skutku. Również miałem poranione nadgarstki.
- Lucy. Słyszysz mnie?
- Tak.
- To świetnie.- uśmiechnąłem się- Jak wrócimy do domu, poszłabyś ze mną na piknik?
Widziałem jak Luce czerwieni się. Mimo złej sytuacji w jakiej się znajdujemy, ja nadal będę uśmiechnięty. Dla niej.
- Chętnie, Natsu.
Nagle do celi wszedł niebieskowłosy chłopak. Trzymał Erze za szyję i prowadził ją w naszą stronę. Demonica przywołała jeden ze swoich mieczy i przeszyła chłopakowi tors. Niebieskowłosy uskoczył. Erza potknęła się i spadła na chłopaka. Ich usta spotkały się. Chłopak pocałował demonice. Oboje zapomnieli o otoczeniu. Chrząknąłem. Oboje odwrócili się w moją stronę. Uśmiechnąłem się i powiedziałem:
- Wiem, że chcielibyście zostać sami, ale my tu nadal jesteśmy.
Erza wstała i uwilniła mnie i Lucy. Teraz dopiero zauważyłem w jakim stanie jest dziewczyna. Nie mogła nawet ustać. Wziąłem ją na ręce i wyczekująco spojrzałem na demonice. Ta tylko powiedziała:
- Jellal, wiem, że pracowałeś dla Zerefa, ale proszę wypuść nas.
Chłopak skinął głową i ruszył do wyjścia. Trzymałem w swoich rękach Lucy. Już od pięciu minut była nieprzytomna. Tylko jej oddech świadczył o tym, że ona żyje. Słyszałem bicie jej serca. Chciałem jej jakoś pomóc, ale po za zatamowaniem krwawienia nie potrafiłem nic zrobić. Spojrzałem na Erzę i Jellala. Szli blisko siebie. Demonica miała na sobie niebieską spódnicę i górną część zbroi. Jej czarnozłote skrzydła odbijały nikłe promienie słoneczne. Byliśmy blisko wyjścia. Na zewnątrz zobaczyłem Gray'a, Juvie i Gajeel'a, który trzymał Levy. Za drzewem stała mała, niebieskowłosa dziewczynka. Gray widząc stan Lucy, zawołał małą. Podeszła do nas. Następnie użyła swojej magii, by zagoić rany blondynki.
Drogę do domu pamiętam jak przez mgłę. Niosłem Lucy, a przede mną szła Erza, Juvia i Wendy ( tak przynajmniej mi się przedstawiła ). Obok mnie szedł Gray, Gajeel i Jellal. Kiedy doszliśmy do domu, każdy poszedł do swoich pokoi. Położyłem Luce u mnie na łóżku, a sam ułożyłem się w hamaku; wiszącym w kącie pomieszczenia. Happy wtulił się w moje ramię. Jego delikatny oddech usypiał mnie. Zamknąłem oczy , sądząc , że zasnne, jednka sen nie nadchodził. Patrzyłem się w sufit, myśląc o Igneel'u. Mój ojciec zawsze mi wybaczał, jednak nie byłem pewny czy Luce również tak postąpi. Mogłem ją obronić zostawając z nią. Moje myśli dobijały mnie. Nagle uświadomiłem sobie, że jeśli Lucy mi nie wybaczy, nie mam po co żyć. Najpierw utrata ojca później najlepszej przyjaciółki ,a teraz i ukochanej. Gildia rozpada się na moich oczach! Przetarłem ręką oczy. Byłem zbyt zmęczony, by myśleć racjonalnie. Jutro postaram się, aby Luce mi wybaczyła. Kochałem tą blondynkę o wspaniałych czekoladowych oczach. Jej zapach mnie uspokajał. Sam nie wiem dlaczego. Znów zamknąłem oczy i próbowałem zasnąć. Po pięciu minutach wstałem zły. Podszedłem do dziewczyny i położyłem się obok. Delikatnie objąłem ją i wpadłem w objęcia Morfeusza.
Rano obudziłem się czując zapach Luce. Otworzyłem oczy i zobaczyłem śpiącą blondynkę. Pocałowałem ją w policzek i wstałem. Udałem się do łazienki. Wszedłem pod prysznic. Woda przypominała mi o wczorajszych zdarzeniach. Zacząłem myśleć nad przeproszeniem Lucy. Oczywiście najpierw muszę przygotować piknik, który obiecałem dziewczynie. Szybko wyszedłem, ubrałem się i po cichu zszedłem do kuchni. Otworzyłem lodówkę i wyjąłem z niej owoce, bitą śmietanę, składniki do kanapek i lemoniadę. Przeszukałem szafki w poszukiwaniu chleba. Kiedy go znalazłem, zacząłem przygotowywać kanapki. Spakowałem jedzenie do koszyka i postawiłem go przy wyjściu. Skradłem się do pokoju i zacząłem budzić Luce. Dziewczyna przetarła oczy i wstała. Uśmiechnąłem się. Przy niej nie da się inaczej. Pociągnąłem dziewczynę w stronę drzwi, jednak zaprotestowała. Spojrzałem na nią i zobaczyłem ,że nadal jest w piżamie. Przeprosiłem ją i czekałem jak Lucy się ubierze. Dziewczyna założyła prześliczną niebieską bluzkę, czarną spódnicę i buty do kolan. Pociągnąłem ją za sobą. Razem ruszyliśmy w stronę wodospadu Kali.
Tą część dedykuję ( jak zwykle ) Patrycji, Sandrze i Paulinie. Dzięki za czytanie
Cudowny rozdział. Czekam na następny. ^.^
OdpowiedzUsuńGit ^^ ale mam sprawę.....a mianowicie składam zamówienie u ciebie na one-schota ^^ no to tak.....najlepiej by było gdyby wszystko działo się w szkole ( po szkole też może być np. park, sklep czy coś innego...) a żeby było jeszcze ciekawiej mają to być bohaterowie z Fairy Tail i One Piece Muahahahahaha mam nadzieję, że podołasz......XD bardzo chciałabym przeczytać taki rozdział. mam nadzieje, że nikogo teraz nie obrażę......ale wiesz Natsu i Luffy to dwie najbardziej bezmyślne i lekkomyślne osoby więc wiesz co z tego może wyjść.....a jak jeszcze dodać Zoro, Erze i resztę paczki to już w ogóle.....mam nadzieję, że nie rozwalą tej szkoły....XD no cóż czekam na moje zamówienie ^^ a i jeszcze jedno......notka ma być baaaaaaaaardzo długa więc wiesz....no nic tu po mnie życzę weeeeeeny ^^
OdpowiedzUsuńOczywiście musiałaś dodawać mi roboty. ;) no trudno. Jak sobie za życzyłaś oneshota to ci go napisze ;)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń