Siedziałam obok Miry i tępo patrzyłam się w połowie pustą szklankę soku pomarańczowego. Mój nastrój udzielał się również Erzie, która siedziała koło mnie. Na poprzedniej misji Natsu zranił nie tylko mnie, ale i twardą Erze. Słowa, które wypowiedział strasznie bolały. Gray również się naśmiewał, a najgorszy był Happy. Westchnęłam. Nagle poczułam ciepły oddech na swojej szyi. Gwałtownie się odwróciłam i zobaczyłam skruszonego chłopaka. Natsu miał zamiar coś powiedzieć, jednak zmienił zdanie. Przeczesał ręką włosy i powiedział:
- Chciałbym cię przeprosić za moje zachowanie, Luce.
Moje spojrzenie z przybitej owieczki zmieniło się w niczym nie wzruszoną pani profesor. Przeszywałam go wzrokiem. Chłopak był coraz bardziej przygnębiony. Tytania, która siedziała obok, wstała i wyszła z gildii. Podążałam za nią wzrokiem. Wiedziałam ,że widok chłopaka przyprawia ją o ból głowy. Po tym co powiedział, nie dziwię się jej. Również wstałam, dopiłam sok i ruszyłam , mijając klęczącego chłopaka, w stronę wyjścia. Natsu nawet nie próbował mnie zatrzymać. Cieszyłam się jego decyzją, chciałam być sama. Kiedy doszłam do domu, zaczęłam płakać. Weszłam do pokoju i położyłam się. Nie miałam na nic ochoty. Słowa Natsu rozbijały mi się po głowie.
,,- Jaki idiota chciałby tutaj mieszkać? Przecież to kompletne odludzie. Ta osoba musiałaby być kompletnym kretynem.
- Moja mama chciała tu mieszkać- ze łzami w oczach odwróciłam się i pobiegłam jak najdalej od Natsu..
- Lucy?! Zaczekaj! "
Mimo że Natsu nie wiedział. Jego słowa bolały mnie. Czułam jak ktoś wyrywa moje serce z piersi i na moich oczach rozgniata je. Nie mogłam dłużej patrzeć na chłopaka. Strasznie bolało. Nagle poczułam zimny powiew powietrza. Odwróciłam się i zobaczyłam Natsu, który jak zwykle kucał na parapecie. Wytarłam łzy cieknące po moim policzku. Usiadłam wyprostowana i zapytałam:
- Czego chcesz? Po za tym możesz wchodzić drzwiami?
Chłopak zszedł z parapetu i usiadł obok mnie. Spuścił głowę na znak skruchy.
- Przepraszam cię Lucy.
Odwróciłam wzrok. Patrzenie na niego w tej chwili sprawiało mi ból. Bardzo go lubiłam, jednak dzisiaj nienawidziłam. Natsu złapał mnie za rękę i próbował przytulić. Odepchnęłam go i wskazałam drzwi. Chłopak wstał i wyszedł. Znowu położyłam się , a łzy same płynęły mi po policzkach.
Następnego dnia obudziłam się przytulona do torsu chłopaka. Mój zamglony umysł nie wyłapał, że to był Natsu. Kiedy minęła chwila , a ja obudziłam się na dobre, wykopałam chłopaka mojego łóżka. Natsu przeczesał ręką włosy. Ziewnąl i powiedział:
- Tak mocno to nie musiałaś mnie bić.
Byłam wściekła na niego. Najpierw rani mnie, a teraz jakby nigdy nic uśmiecha się do mnie. Chłapak wyczuwając o czym myślę podszedł do mnie i przytulił. Łzy kolejny raz zaczęły spływać po moim policzku. Natsu otarł mi je i delikatnie musnął ręką moje usta. Nie było to zamierzone, jednak przeszedł mnie dreszcz. Chłopak wyczuwając to wziął koc i zarzucił go na mnie. Uśmiechnął się i powiedział:
- Teraz nie zmarzniesz.
Patrzyłam się na jego usta. Były idealne. Nagle nie wytrzymałam i wzięłam jego twarz w swoje ręce i pocałowałam. Zaskoczony chłopak odwzajemnił pocałunek. Wsunął ręce w moje włosy. W pewnej chwili pomyślałam, że nadal jestem na niego zła. Odepchnęłam go. Był naprawdę zaskoczony. Odwróciłam się i kazałam mu wyjść. Gdyby został jeszcze dłużej na pewno znowu bym go pocałowała. Weszłam do łazienki i podeszłam do lustra. Na policzkach widniały rumieńce. Moje przyspieszone bicie serca było słychać w całym pomieszczeniu. Nagle do środka wszedł Natsu. Osłupiała patrzyłam jak chłopak podchodzi do mnie. Ledwo usłyszałam jego słowa.
- Luce, naprawdę cię przepraszam.
Podszedł jeszcze bliżej i pocałował mnie. W tej chwili wybaczyłabym mu wszystko.
Mhm... Ciekawe, myślałam, że się nie pogodzą, a tu taka niespodzianka. BRAWO Plus dla cb. ^.^
OdpowiedzUsuńCiekawie Ci wyszło. Jesteś po prostu świetna
OdpowiedzUsuń