piątek, 22 maja 2015

Demoniczne Fairy Taiczęść 5

       Nie wytrzymałam. Mój płacz rozniósł się pomiędzy ruinami. Erza niemiłosiernie prowadziła mnie na skraj lasu. Łzy, mój płacz i otaczające mnie zgniłe ciała mieszkańców,  zaczęły mnie przytłaczać. Szłam za Erzą myśląc wyłącznie o Natsu. Kiedy odchodziłam, chłopak miał miecz w brzuchu. Nagle potknęłam się o coś. Spojrzałam w dół i zobaczyłam swoją najlepszą przyjaciółkę.
- Levy !
Dziewczyna powoli otworzyła oczy. Moje łzy rozpaczy przemieniły się w łzy ulgi. Levy wstała i przytuliła mnie. Chciałam wiedzieć wszystko o wydarzeniach,  które zzdążyły się w miescie, jednak widząc stan w jakim była dziewczyna,  porzuciłam ten zamiar. Pomogłam jej wstać. Erza zaprowadziła nas na polanę,  na której wcześniej spędziłam czas z Gray'em. Oparłam Levy o drzewo i własną koszulą zatamowałam krwawienie.

  **************************************
       
        Poczułem ból. Spojrzałem w dół i zobzobaczyłem,  że Gajeel wbił mi miecz w brzuch.  Odwróciłem wzrok w stronę Lucy. Jej blond włosy właśnie zniknęły zza rogiem. Chciałem jej wszystko powiedzieć,  jednak nie miałem na to czasu. Miałem już dość.  Wyjąłem miecz i zaatakowałem. Zaskoczony Gajeel nie mógł zrobić uniku. Uderzyłem go w klatkę piersiową i kopnąłem w żebra. Usłyszałem dźwięk łamanych kości. Byłem cały napalony. Pragnąłem pomóc Lucy. Bezmyślnie zadawałem swoje ogniste ciosy. Mój gniew przysłonił mi zdrowy rozsądek. Uspokoiłem się dopiero wtedy, kiedy Gajeel zablokował moją ognistą pięść.  Nie mogłem przegrać.  Mój ogień rozszedł się po moim ciele. Czułem przypływ mocy. Znowu zaatakowałem, jednak tym razem każdy mój ruch był przemyślany.
      Po wyczerpującej walce z żelaznym demonem, upadłem. Obok mnie leżał nieprzytomny Gajeel. Byłem tak wykończony, że nie mogłem się ruszyć. Jedyne o czym myślałem to, czy Lucy jest bezpieczna? Miałem nadzieję, że tak. W końcu była z Erzą.

************************************

     Dziewczyna przede mną wydawała mi się dziwna. Wokół niej padał deszcz. Mamrotała coś pod nosem sama do siebie. Nie chciałem jej krzywdzić, ponieważ było mi jej żal. Nagle powiedziała:
- Jeśli oddacie nam Lucy Heartfilię nie zrobimy wam krzywdy.
Widziałem,  że dziewczyna była niezdecydowana. Juvia zarumieniła się i odwróciła do mnie tyłem. Byłem zaskoczony reakcją demonicy. Przeczesałem ręką włosy. Skoro nie chce walczyć,  to sprawdzę jak tam u Lucy. Odwróciłem się i ruszyłem na polanę,  gdzie byłem wcześniej z blondynką.
      Między drzewami dostrzegłem Erze, Lucy i jeszcze jedną dziewczynę. Postanowiłem podsłuchać ich rozmowę.

******************************************

 - Czujesz się lepiej,  Levy?
Niebieskowłosa przytaknęła i uśmiechnęła się. Dziewczyna była blada jak ściana. Miała liczne siniaki na rękach.  Najwyraźniej z trudem przeżyła. Byłam zła na siebie za to, że nie przyszłam im pomóc wcześniej.
-Levy wiem, że to dla ciebie zbyt wielki szok, ale mogłabyś powiedzieć nam co zdarzyło się w mieście?
Dziewczyna wzięła głęboki wdech. Widziałam jak myśli o odpowiedzi. W końcu się zdecydowała.

                  Opowieść Levy
   Dwa dni po tym jak wyruszyłaś w poszukiwaniu pomocy, demony zmieniły warunki. Zamiast pieniędzy, chciały ofiar z ludzi. Mieszkańcy buntowali się jakiś czas, jednak kiedy Gajeel na naszych oczach zabił burmistrza, przestali. Ciało dziadziusia rozerwało się na pół. Narządy wewnętrzne rozwaliły się po całym placu. Szkarłatna krew poplamiła nasze ubrania, ściany budynków i okoliczne stragany. Każdy w promieniu 200 m zatkał nos. Smród zmasakrowanego ciała roznosił się po placu. Demon oderwał ręce i głowę. Później porzucił ciało burmistrza,  po czym krzyknął:
- Co tydzień jeden z was zginie. Dzieci będą ginąć codziennie. 
Wszyscy byli oburzeni. Niewinne dzieci miały ginąć,  bo demony tak chciały. Nie minęło pięć minut, kiedy wszyscy dorośli wzięli broń i ruszyli do walki. Wściekłe demony urządziły ,, polowanie". Zabijały każdego.  Rozwalały budynki, niszczyły wszystko. Po rzezi jaką zrobiły nie chciałam przebywać w mieście. Przeżyły tylko trzy osoby. Ja, Jet i Droy.
      Wychodząc z ukrycia natknęliśmy się na Gajeel'a. Bardzo szybko zabił chłopaków. Podszedł do mnie i przystawił mi miecz do szyi. Panikowałam. Nie mogłam złapać tchu. Demon wbił mi nóż w brzuch i pozostawił mnie na pastwę losu.

1 komentarz: